Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi puchaty z miasteczka Gdynia. Mam przejechane 17667.03 kilometrów w tym 8096.16 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.35 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Opakowania kaszerowane

Pogoda w Gdyni

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy puchaty.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

teren

Dystans całkowity:5460.37 km (w terenie 4929.00 km; 90.27%)
Czas w ruchu:247:20
Średnia prędkość:20.72 km/h
Maksymalna prędkość:54.60 km/h
Suma podjazdów:44756 m
Maks. tętno maksymalne:210 (109 %)
Maks. tętno średnie:180 (94 %)
Suma kalorii:66126 kcal
Liczba aktywności:176
Średnio na aktywność:31.02 km i 1h 28m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
63.24 km 60.00 km teren
03:13 h 19.66 km/h:
Maks. pr.:47.50 km/h
Temperatura:20.0
HR max:184 ( 96%)
HR avg:142 ( 74%)
Podjazdy:970 m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon

Objazd gdańskiej Skandii

Sobota, 21 maja 2011 · dodano: 21.05.2011 | Komentarze 5

Wczoraj zagadał do mnie exocet, że ogranizowany jest obiazd Skandii gdańskiej. Dwa lata temu dopiero zaczynałem swoją przygodę z rowerem, więc byłem tylko widzem w Gdańsku. Rok temu już startowałem, ale odbyła się w Sopocie.
O 13tej spotkaliśmy się z całym towarzystwem i dziarsko popedałowaliśmy na objazd. Na początku Leszek dość mocno pociągnął na asfaltowym lekkim podjeździe. Fajnie, bo się rozgrzaliśmy. Później jechaliśmy tempem rwanym, podjazdy szły dosyć mocno. Po ostatnich deszczach było gdzieniegdzie sporo błota i niestety już na takim mokrym terenie Mezcale nie trzymają najlepiej. Szczególnie na śliskich podjazdach. Jeśli nawierzchnia miałaby być podobna, na wyścig trzeba by założyć chyba coś z bardziej agresywnym bieżnikiem. Utytłałem się i rower się utytłał :) Ale była to bardzo fajna wycieczka. W planie było 3,5h jazdy po terenie górzystym z kilkoma akcentami w okolicy progu. Pewnie było tych akcentów więcej i z większą mocą ale z drugiej strony bez przesady z tym planem. Liczy się też przyjemność oraz ćwiczenie techniki.



TRIMP 353
Kategoria teren


Dane wyjazdu:
26.25 km 25.00 km teren
01:23 h 18.98 km/h:
Maks. pr.:48.00 km/h
Temperatura:12.0
HR max:180 ( 94%)
HR avg:139 ( 72%)
Podjazdy:361 m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon

Po lasach witomińsko-karwieńskich.

Środa, 18 maja 2011 · dodano: 19.05.2011 | Komentarze 6

Z powodu różnych obowiązków na trening wybrałem się ciut przed dwudziestą. Nie chciałem kręcić po szosie a na dodatek zgadałem się z Faścikiem, że będzie w okolicy jeździł razem z candulą - to się spotakliśmy. Przy okazji bardzo miłego spotkania pokazałem im parę szlaków, którymi czasami jeżdżę. Czas upłynął bardzo przyjemnie i wesoło. Na dodatek wykonałem kilka zaplanowanych na ten dzień sprintów ale poza tym dość lekko. Wróciłem do domu jak już zmierzchało.



TRIMP 127
Kategoria teren


Dane wyjazdu:
41.51 km 41.51 km teren
01:44 h 23.95 km/h:
Maks. pr.:44.70 km/h
Temperatura:14.0
HR max:190 ( 99%)
HR avg:157 ( 82%)
Podjazdy:461 m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon

Źródło Marii x 3

Niedziela, 15 maja 2011 · dodano: 15.05.2011 | Komentarze 3

Dzisiaj wyskoczyłem zamiast na szosę to w teren, bo padało i było mokro, właściwie to było już prawie sucho ale zrobiło się późno, właściwie to nie chciało mi się iść na szosę, właściwie to chciałem potestować Mezcale.
Zrobiłem więć trening, w którym popracowałem trochę na progu FTP, ale za to w terenie. Chodziło mi o to, że powinienem umieć kontrolować puls, aby móc sterować wysiłkiem podczas maratonu mimo zmiennych warunków terenowych. Pierwsze kółko rozgrzewkowo i stymulująco. Np podjazd w Osowej podjechany w 100% mimo mokrości - opony się sprawdzają. Drugie kółko już na progu FTP - miałem trzymać 168 bpm ale dałem sobie trochę mocniej bo średni 171, trzecie kółko już rozjazdowo. Dobrze sobie wypocząłem przez sobotę i niedzielę i od razu lepiej się jeździ.



TRIMP 227
Kategoria teren


Dane wyjazdu:
21.85 km 20.00 km teren
01:02 h 21.15 km/h:
Maks. pr.:46.60 km/h
Temperatura:15.0
HR max:163 ( 85%)
HR avg:132 ( 69%)
Podjazdy:300 m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon

Rozjazd

Piątek, 13 maja 2011 · dodano: 13.05.2011 | Komentarze 0

Dzisiaj aktywna regeneracja. Chyba jestem zmęczony tym tygodniem, sporo się dzieje w pracy i jakiś taki niedospany jestem. Serce wolno puka, za wolno, w rytmie reggae, rzekłbym.
Trochę przyspieszyło gdy Faścik założył mi nowe oponki Mezcal. Faktycznie idą lepiej niż te moje klocki Michelin Country Trail. Nie mówiąc już o wadze - blisko 400 gram w sumie z obu kół mniej.

Kategoria teren


Dane wyjazdu:
10.20 km 10.20 km teren
01:00 h 10.20 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon

Rozjazd

Poniedziałek, 9 maja 2011 · dodano: 09.05.2011 | Komentarze 0

Dopiero dzisiaj się troszkę poruszałem. Wczoraj oddałem krew więc byłem lekko wycięty.
I ta przerażająca informacja z Giro o wypadku i śmierci belgijskiego kolarza Woutera Weylanda... RIP
Kategoria teren


Dane wyjazdu:
21.17 km 21.00 km teren
01:01 h 20.82 km/h:
Maks. pr.:40.00 km/h
Temperatura:9.0
HR max:178 ( 93%)
HR avg:148 ( 77%)
Podjazdy:286 m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon

Mięśniów pobudzanie, ciała hartowanie

Czwartek, 5 maja 2011 · dodano: 05.05.2011 | Komentarze 2

Dzisiaj przyszły do mnie tarcze XT, które oczywiście zaraz założyłem. Zdaje się, że są blisko dwa razy lżejsze od tych co były - się cieszę!
I podobnie jak wczoraj pojeździłem tak tylko aby pobudzić układy krążenia i trawienia. Nie ma co, trzeba być wypoczętym przed sobotą. Szczególnie żołądek musi być gotowy aby przyjąć wielką ilość pokarmu po maratonie. Tak się zastanawiam, czy to nie jest aby główny powód dla którego jeżdżę - móc się bezkarnie nawpychać po? Lubię jeść.

Wykonałem parę mocniejszych akcentów,trochę tempa na prostych, dwa mocniej pojechane podjazdy ale ogólnie delikatnie. Zimno wciąż na tyle, że jeżdżąc takim tempem marznęły mi palce u stóp. Mimo tego chłodu czułem, że gdzieś tam między nimi czai się odrobina watów.

Kategoria teren


Dane wyjazdu:
17.95 km 17.00 km teren
00:44 h 24.48 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:190 ( 99%)
HR avg:154 ( 80%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon

Rozruchy przedmaratonowe.

Środa, 4 maja 2011 · dodano: 04.05.2011 | Komentarze 0

Zrobiłem sobie krótki wypad na Źródło Marii pokręcić przedstartowo. Symulowałem sobie obciążenie startowe, tzn jazda w strefie Tempo/Próg i odpczynek. Tak aby się nie zmęczyć ale też aby mięśnie nie zapomniały po co mi urosły.
Oprócz tego zrobiłem sobie na twardej nawierzchni przy samym źródle symulację starów x 3 i zadowolony, że się spociłem ale nie zmęczyłem odwinąłem się do domu. Standarowa runda osiedlowymi drogiami na skrzyżowaniu ale pod samym domem, gdy dojeżdżając podporządkowaną do drogi z pierwszeństwem elegancko zatrzymałem się na swoim pasie, jakiś burak, jadąc główna, wyprzedzał NA SKRZYŻOWANIU i na dodatek ścinając zakręt wpasował się praktycznie we mnie, bo zjechał w swoje lewo w podporządkowaną. NOSZKURWa! Pogoniłem za nim, bo te osiedlowe drogi są krótkie i dopadłem cIULA (specjalnie z małej litery) jak se wjeżdżał do garażu. No ale nie obiłem mu pyska tylko go opieprzyłem oraz postraszyłem policją. No i właśnie się zastanawiam czy mógłbym go w jakiś sposób zgłosić na policję? Na dowód niestety mam jedynie zapis z pulsometru gdzie pod koniec treningu puls skoczył mi do 190 z powodów pomieszania nerwu, interwału i słusznego oburzenia.

Kategoria teren


Dane wyjazdu:
14.20 km 14.20 km teren
01:07 h 12.72 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon

Z Edytką do Źródła Marii

Niedziela, 1 maja 2011 · dodano: 01.05.2011 | Komentarze 5

Dzisiejszy dzień lekki zgodnie z planem, przy okazji namówiłem Edytę na trochę ruchu. Dzieci u dziadków więc obowiązków jakby mniej. Przejechaliśmy się po okolicy odwiedzając Źródło Marii.



Bardzo zimny wiatr, co zresztą widać po stroju Edyty.




Mój Canion także doczekał się nowych ujęć:


Kategoria teren


Dane wyjazdu:
24.32 km 24.32 km teren
01:20 h 18.24 km/h:
Maks. pr.:42.40 km/h
Temperatura:10.0
HR max:161 ( 84%)
HR avg:124 ( 64%)
Podjazdy:312 m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon

Jogibabu, brawo puchaty!

Piątek, 29 kwietnia 2011 · dodano: 29.04.2011 | Komentarze 2

Dziś w programie było gonienie ślimaka, rysowanie ślada, aktiwerekałery, japier*olęlżejsięnieda - jednym słowem odpoczynek w siodle i hipoterapia.
Trening urozmaicałem sobie włączaniem i wyłączaniem blokady w amorku oraz ćwiczeniem dosiadu. Myślałem też o tym, aby napisać jakąś pełną humoru sprośność śladem garmina, np. 'dupa' albo, co gorsza 'seks', ale zrezygnowałem. Potrzebowałbym do tego więcej przestrzeni, poczucia humoru, no i oczywiście wyuzdania.
Tymczasem narysowało się coś innego:) Przypadkiem i niechcący, jakbogakocham!
Kto zgadnie, temu stawiam browara albo pompuję kiszkę do samego bara/u!

Kategoria teren


Dane wyjazdu:
43.70 km 33.00 km teren
01:48 h 24.28 km/h:
Maks. pr.:42.20 km/h
Temperatura:20.0
HR max:180 ( 94%)
HR avg:150 ( 78%)
Podjazdy:300 m
Kalorie: 1902 kcal
Rower:Canyon

Objazd trasy VIII maratonu wejherowskiego.

Wtorek, 26 kwietnia 2011 · dodano: 26.04.2011 | Komentarze 14

Już przed świętami umawiałem się z Michałem na obiazd trasy maratonu wejherowskiego. Nie miałem dotąd przyjemności jechać tego wyścigu mimo, że to już przecież 8-ma edycja. Zaraz po mojej pracy zapakowaliśmy rowery i pojechaliśmy. Plan był taki, aby zrobić 2 kółka - pierwsze lekko, rozgrzewkowo, rekonesansowo i ogólnorozwojowo, drugie już mocniej, czyli zapierdzielawczo, interwałowo i bezzamuleniowo.
Zapuściłem tracka na garmina więc w miarę spokojni byliśmy o to, by tej trasy nie zgubić. Ale już po 2-3 km zacząłem mieć wątpliwości. No jak to - maraton górski na asfalcie? Przecież to masakra jakaś. Przecinaki i robocopy bedą jechały ponad 40 na godzinę a ja przy takich prędkościach tracę resztki rozsądku. No ale track pokazany na gpsie nie mógł się aż tak mylić. Taką szosą przejechaliśmy ponad 5 km zanim skręciliśmy na drogę bardziej zbliżoną do moich wyobrażeń o tym jak powinien wyglądać maraton leśny. Pierwsze kółko mieliśmy pojechać lajtowo ale Michał postanowił ponapierać, bo przecież, że go zacytuję, "ja lubię zapier*alać". Jakoś mu się tam na tym kole poutrzymywałem patrząc jednym okiem na drogę, drugim okiem na garmina. To co między oczami zastanawiało się, skoro pierwsze kółko to rozgrzewka a ja muszę się męczyć aby utrzymać mu koło to co to będzie na kółku nr 2? Niedługo po zjeździe z asfaltu pojawiły się piaski. Leśne piaski mają to do siebie, że są bardziej miałkie niż te na plaży. A jeśli jest ich grubiej niż 15 cm to właściwie ciężko wogóle przejechać. Odcinki z piaskami przeplatały się z lepszymi odcinakmi. Jeden z momentów był szczególnie ciężki - kopny piasek i dość sztywny podjazd. Później plaża się skończyła ale wcale nie było ciekawiej. Zaczął się mieszany las sosnowo-bukowo-ciuljedenwie-jaki, który uraczył nas wielką ilością liści i wrednych suchych gałęzi. Idealne miejsce aby stracić swoją ulubioną przerzutkę albo rozcentrować koło pozbywając się siedmiu szprych. Jak się okazało, to również wspaniałe miejsce aby zaliczyć klasyczne OTB, ale o tym trochę dalej - zachowujmy następstwo zdarzeń. Pierwsze kółko wyszło nam całkiem sprawnie. Pojechałem je mocniej niż rozgrzewkowo. Miałem jeszcze ochotę na drugie, tym razem mocne kółko ale Michał, który miał intensywny weekend stwierdził, że musi trochę spasować. Drugie kółko pojechaliśmy więc spokojniej. Ja skupiłem się na zapamiętywaniu trasy i pokonywaniu z odpowiednią techniką odcinków piaskowych. Na czym skupiał się Michał to, szczerze mówiąc nie bardzo wiem, bo jechaliśmy innym rytmem. Michał raczej trzymał tempo a ja robiłem interwały. Tak się zdarzyło, że na odcinku zasyfionym szajsem, o którym już na poprzednim kółku rozmawialiśmy, aby nie jechać zbyt blisko siebie, bo przecież i tak nie da się wyprzedzać a wylatujące spod kół gałęzie mogą zrobić kuku w głowę albo co gorsza w rower, ja jechałem za kolegą. Było płasko, więc swoim zwyczajem Michał postanowił ponapierać. Ja zaś ćwicząc trzymanie się na kole ale też mając w głowie swoje własne przemyślenia dotyczące bezpiecznej odległości, jechałem za nim w utrzymując mniej więcej 3 metry luzu. W tem nagle, niespodziewanie oraz zupełnie znienacka a jednocześnie ni z gruchy ni z pietruchy, Michał oderwał koła od ziemi, wypiął swe buty marki sidi z pedałów spd, zanurkował głową w stronę murawy unosząc jednocześnie rower nad sobą, na koniec przywarł plecami do ziemi. Jadąc z tyłu widziałem jak przeszło mu przed oczami całe jego dotychczasowe życie. Szczególnie zainteresował mnie moment, w którym pewna blondynka... Ale przecież my nie o tym. Jakimś cudem ominąłem jego głowę (może z 20 cm) zahaczyłem jedynie nogą o jego rower i zatrzymałem się używając hamulców jak Pan Bóg przykazał. Swoją drogą mój przyjaciel mógłby zainteresować się czy nie ma rozwiązań mocujących zaciski hampelków na łopatkach. Po krótkiej akcji reanimacyjnej, która polegała na wyprostowaniu przedniego koła i nałożeniu łańcucha pojechaliśmy dalej. Końcówka była już zupełnie spokojna. Nikt nie stracił pracy, nikt nikogo nie pobił, nie było aktów samobójczych ani przypadkowego seksu.



TRIMP 214
Kategoria teren