Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi puchaty z miasteczka Gdynia. Mam przejechane 17667.03 kilometrów w tym 8096.16 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.35 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Opakowania kaszerowane

Pogoda w Gdyni

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy puchaty.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

teren

Dystans całkowity:5460.37 km (w terenie 4929.00 km; 90.27%)
Czas w ruchu:247:20
Średnia prędkość:20.72 km/h
Maksymalna prędkość:54.60 km/h
Suma podjazdów:44756 m
Maks. tętno maksymalne:210 (109 %)
Maks. tętno średnie:180 (94 %)
Suma kalorii:66126 kcal
Liczba aktywności:176
Średnio na aktywność:31.02 km i 1h 28m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
30.60 km 30.00 km teren
01:24 h 21.86 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:152 ( 79%)
HR avg:134 ( 70%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:HETERIA

Po lesie

Sobota, 22 października 2011 · dodano: 22.10.2011 | Komentarze 0

A tak wypadłem na rowerek aby powdychać świeżego powietrza i otrząsnąć się z myśli o pracy w Marc. Piękne słonko, pogoda po prostu super. Pojechałem do lasu, gdzie wykonałem kilka zjęć:


Świetne są te nasze trójmiejskie lasy!
Kategoria teren


Dane wyjazdu:
53.36 km 45.00 km teren
02:38 h 20.26 km/h:
Maks. pr.:47.20 km/h
Temperatura:12.0
HR max:190 ( 99%)
HR avg:147 ( 76%)
Podjazdy:877 m
Kalorie: kcal
Rower:HETERIA

Abra cad abra hama

Niedziela, 9 października 2011 · dodano: 09.10.2011 | Komentarze 4

Wczoraj się leczyłem. Przeziębienie nie opuszcza naszej rodziny atakując po kolei wszystkich członków. Ja zasię, który przyjmywam witaminy Olimpic z obu kapsuł, zamiast paść i cierpieć żebrząc opieki jak normalny mąż, jestem cały czas na krawędzi. Normalnie tak, jak staram się wtedy, gdy się zdarzy w czasie, gdy bywa niezazbyt często. Mam nadzieję, że jednak w końcu się wykaraskam. Lekko nietenteges wylazłem na rower łapiąc w czarne oklejki obcisłe, które mię wyszupliwają z mojej ponadwagi, paździrnikowate promienie słońca.
Adrem.
Przyszło mi do głowy, że pojadę szlakiem, który pokazał mię Faścik. Jako, że Faścik zna szlaki w okolicy swojego domu, skierowałem się tamuj. Skoro zaś byłem koło Faścikogrodu, teledokonałem pod jego numer. Był chętny aczkolwiek dało się wyczuć, że z lekka rannodymawszy, nie jest gotów na pedałowanie. Tym bardziej nie zdziwiłem się, że wylazł do mię w szlafroku oraz na boso. Zaoferowałem mu pomoc w zmianie opon z letnich na zimowe, nie korzystając z zaproszenia "na kawę" - no co, szanuję się!, doczekałem Faścika w stroju godnym, czarnym a wyszczupliwającym.
Takoż pojechalim zachwycając się pogodą, siodełkiem oraz damskimi możliwościami w kwestii czasu nieprzerwanego gadania przez telefon. Faścik próbował dodzwonić się do Elki. Było zajęte.


Zajęte było.

76

Dojechaliśmy z Gdyni do Sopotu.

Było jakie?

Z Sopotu do Oliwy.

O. Dozwonił się (nie myl z dodzwonił).

Faścik pokazał mi podjazd na początku niebieskiego. Ciężka sprawa. Było mocno. Potem było również mocno ale też i szybko. No i wtedy Faścik się w końcu wydzwonił a ja nie wyhamowawszy, dodzwoniłem w niego również.
Potem pojechaliśmy do Galerii Bałtyckiej, gdzie czekała na nas Elka. Skierowalim nasze mostki w stornę Abrahama, gdzie dokonał się trening. Dwa kółka i do domu.
Zmęczyłem się.



TRIMP 295
TSS 179
(duża różnica - kiepska forma i przeziębienie)
Kategoria teren


Dane wyjazdu:
15.10 km 15.10 km teren
00:37 h 24.49 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:178 ( 93%)
HR avg:151 ( 79%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:HETERIA

Swój las

Piątek, 7 października 2011 · dodano: 09.10.2011 | Komentarze 0

Jedno kółko dla urody.
Kategoria teren


Dane wyjazdu:
31.50 km 31.00 km teren
01:50 h 17.18 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:HETERIA

Maraton w Gdyni

Niedziela, 2 października 2011 · dodano: 09.10.2011 | Komentarze 2

Pojechałem na maraton popatrzeć. I patrzyłem i pożyczałem koło zawodnikowi Corrateca Pituchowi i jeszcze gdzieś jeździłem.
Kategoria teren


Dane wyjazdu:
15.59 km 15.59 km teren
00:56 h 16.70 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:161 ( 84%)
HR avg:121 ( 63%)
Podjazdy:312 m
Kalorie: kcal
Rower:HETERIA

Aktywny wypoczynek

Czwartek, 22 września 2011 · dodano: 22.09.2011 | Komentarze 1

Nie przekraczać 68% HR czy 55% FTP to, hudlaj dudlaj, bardzo trudno. Szczególnie trudno, gdy jedzie się trasą, którą wytyczona jest tegoroczna Eska. Można spaść z roweru lub się wręcz stoczyć. Aby się nie staczać musiałem gdzieniegdzie podprowadzać.
TSS 36,8
TRIMP 46

http://www.geocontext.org/publ/2010/04/profiler/v2/?sub_v=1&topo_ha=2011095433452651&size=medium&storke_color=000000&storke_weight=3&color=008000&units=km
Kategoria teren


Dane wyjazdu:
38.20 km 38.20 km teren
01:26 h 26.65 km/h:
Maks. pr.:5.00 km/h
Temperatura:
HR max:179 ( 93%)
HR avg:155 ( 81%)
Podjazdy:368 m
Kalorie: kcal
Rower:HETERIA

Trochę tempa, trochę sprintów...

Środa, 21 września 2011 · dodano: 21.09.2011 | Komentarze 0

15 min wu, 5 min 250/300 W z 30 sek w 300-350. Potem 60 min w strefie 250/300 z 20 sek finiszami co 5 min. Założenia wykonane mimo, że już pod koniec było ciemno w lesie. Dlatego też nie było już rozjazdu. Ale się porozciągałem na trzepaku przy śmietniku :)

TRIMP 177
TSS 144
NP 282

Kategoria teren


Dane wyjazdu:
26.54 km 26.54 km teren
01:20 h 19.91 km/h:
Maks. pr.:54.60 km/h
Temperatura:
HR max:160 ( 83%)
HR avg:150 ( 78%)
Podjazdy:660 m
Kalorie: kcal
Rower:HETERIA

Objazd trasy Eski gdyńskiej - po raz pierwszy

Wtorek, 20 września 2011 · dodano: 20.09.2011 | Komentarze 0

Korzystając z pięknego popołudnia wyszedłem objechać trasę maratonu, który ma się odbyć na początku października w Gdyni. Chodzą słuchy, że odwiedzć go mają światowej sławy kolarze górscy oraz dolinowi prosto z samy Polski Centralny. I nie bedą to zawodnicy Saxo Banku, Liquigasu ani nawet Omega Pharma Lotto. Będzie grubiej! Tymczasem muszę szlifować formę, żeby się nie dać im zdublować już na trzecim kółku.
Dzisiaj pojeździłem spokojnie, bo serce pudełka ozdobne jeszcze trochę pewnie czuje niedzielny wysiłek.
Sama trasa dość wymagająca, szczególnie na części za obwodnicą. Mokro i grząsko oraz pełno gałęzi. Do tego parę podjazdów - jest się gdzie zmęczyć.
Kółko robiłem w okolicach 37-38 minut.
Jedno kółko to przewyższenia w granicach 250 m.

TSS 118,7
TRIMP 152

NP 267
Kategoria teren


Dane wyjazdu:
19.05 km 19.05 km teren
00:51 h 22.41 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:153 ( 80%)
HR avg:127 ( 66%)
Podjazdy:202 m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon

Rozjazd

Poniedziałek, 19 września 2011 · dodano: 19.09.2011 | Komentarze 5

Popłoszyć ślimaki poszedłem a padał deszcz tego popołudnia. Słowo rozjazd z powodu tych mięczaków nabrało nowego znaczenia.
Kategoria teren


Dane wyjazdu:
5.52 km 5.52 km teren
00:32 h 10.35 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:153 m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon

Rozgrzewka- III MTB TOUR pazur lęborskiego lwa.

Niedziela, 18 września 2011 · dodano: 18.09.2011 | Komentarze 0

Rozgrzewka.
Kategoria teren


Dane wyjazdu:
23.24 km 23.24 km teren
01:36 h 14.52 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:189 ( 98%)
HR avg:177 ( 92%)
Podjazdy:749 m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon

Trzeci pazur lęborskiego lwa.

Niedziela, 18 września 2011 · dodano: 18.09.2011 | Komentarze 5

Lęborski lwi pazur nie był w moim grafiku startów pozycją żelazną, zatem poranny deszcz był bliski skłonienia mnie do pozostania w domu i nie wychylania dupska zza poręczy fotela. Zwiątpienie nr 1 nazwać by można "suchą dupą". Przemogłem je jednak i udałem się do Lęborka.

Na miejscu już nie padało a i temperatura przyjemna bo w okolicach 18 stopni. Zapisawszy się, spotkawszy Maćka Andrzeja i Bartka i udawszy się preparować sprzęt i strój do startu.
Gdy już byłem gotowy, usłyszałem tubalny głos wymieniający moje imię i nazwisko oraz nakazujący mi udanie się do biura zawodów. "Kihój" - pomyślałem - myślę szybko, więc sorry za błędy. Czy zwróciłem uwagę organizatorów swoim eleganckim strojem, światowej klasy rowerem, czy może chcą mi jedynie osobiście podziękować za przybycie? Okazało się jednak, że to Irek, któren właśnie przyjechał, postanowił zrobić sobie ze mnie udane, nie powiem, szutki. Bardzo się ucieszyłem, że przyjechał. Nie tylko dlatego, że impreza dzięki jego obecności zyskała na prestiżu i renomie ale także dlatego, że to jest po prostu świetny gość!

Pojechaliśmy więc na objazd trasy. Okazało się jednak szybko, że objazd to złe słowo. Należałoby raczej użyć określeń: wspinanie się, wdrapywanie się, ślizganie się, zsuwanie się oraz inne czasowniki, których źródłosłów leży między "ja pier*olę" a "kur*a, nie jadę". Zwątpienie nr 2 - tytuł: "skręconym karkiem". Podjazdy były długie, zabłocone i męczące, zjazdy zaś ostre i wyorane jak pole kaszuba po wykopkach. Byłem bliski zwątpienia w sens mojej jazdy, jednak Irek skusił mię subtelnymi zabiegami socjotechnicznemi, np: "aleś zjeżdżał, ja bym tak nie umiał" albo "ja zrobiłem 100 km aby tu dojechać, nie wypada nie startować". W moich uszach jednak brzmiało to tak: "nie masz jajców puchaty", "nie bądź mientko fajo".

Koniec końców wystartowaliśmy obaj z samego końca stawki. Irek pocisnął mocno od samego początku. Szybko zaczął wyprzedzać towarzystwo, ja zaś odstawałem paręnaście metrów za nim. Dobrze, że obróciłem oponę i spuściłem powietrze z tylnego koła przed samym startem, bo podjazdy, których nie wjeżdżałem na objeździe, teraz udawało się jakoś wjechać. Jednak mescale nie były dobrym wyborem na ten start.

Niestety na pierwszym zjeździe Irek zaliczył dzwona (ja oczywiście również ale Irek bardziej). Stał na wypłaszczeniu i trzymał się za rękę. Spytałem czy coś pomóc, ale nie chciał. Widać jednak było, że go boli. Później się okazało, że wycofał się po drugim kółku z bólem i spuchniętą ręką.

No cóż, a ja jechałem dalej. Cały czas miałem wysoki puls w granicach 180 BPM - no po prostu kosmos. Nogi nawet też podawały ale jednak z techniką to jestem sto lat za eskimosami albo nawet mieszkańcami Polski Centralny.



Tylko na jednym kółku NIE miałem dzwona. Jeden dzwon to nawet z saltem mi wyjszedł. Na szczęście było miękko i nie było konsekwencji.



Na zjazdach dostawałem więc w plecy, na płaskim również było ciężko, bo powietrza to miałem niewiele ponad jedną atmosferę.
Jedynie podjazdy w miarę szły chociaż w jednym miejscu (w którym chyba nawet Banach prowadził) się nie dało i trzeba było zejść. Miałem jeszcze kilka miejsc, w których prowadziłem, ale wynikało to raczej z braków technicznych niż z braku siły. Najgorzej, że po takim zejściu w błoto strasznie ciężko wchodziły spdy. Większość wyścigu jechałem sam.


Od drugiego kółka jechał za mną w zasięgu wzroku jeden zawodnik, który to się oddalał, to przybliżał (oddalał na podjazdach, przybliżał po zjazdach). Po jednym z moich dzwonów (chyba na 3im kółku) w końcu mnie doszedł i wyprzedził. Jechałem mu na kole całe wypłaszczenie i cały pierwszy podjazd jednak widać było, że szarpie. Przyspieszał i zwalniał na podjeździe ja zaś jechałem swoim rytmem. Na końcu pierwszego podjazdu jadąc za nim zachowałem pewną rezerwę mocy, więc postanowiłem go wyprzedzić. Nie chciałem aby był przede mną na zjazdach, bo by mi odszedł i bym go już pewnie nie dogonił. Mimo, że zaatakowałem kilka metrów przed szczytem, to jednak odszedłem mu dość wyraźnie i mimo moich kolejnych DZWONÓW już mnie nie doszedł.







Z wyników nie jestem zadowolony, jednak XC i to takie trudne to nie na mój poziom. Miejsce w Open - 22, w kategorii - 7.
Cieszę się jednak, bo przełamałem kolejne bariery. Tej zimy muszę popracować nad techniką.
TRIMP 384 - dużo.



Zdjęcia autorstwa Marcina Frąckowiaka
Kategoria teren, zawody