Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi puchaty z miasteczka Gdynia. Mam przejechane 17667.03 kilometrów w tym 8096.16 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 23.35 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Opakowania kaszerowane

Pogoda w Gdyni

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy puchaty.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
42.05 km 0.00 km teren
01:47 h 23.58 km/h:
Maks. pr.:45.00 km/h
Temperatura:5.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:298 m
Kalorie: 1200 kcal
Rower:Canyon

Miastem i wioską

Środa, 9 marca 2011 · dodano: 09.03.2011 | Komentarze 3

Gdy wychodziłem z domu zaczęło już szarzeć. Planowałem jeszcze wjechać do Faścika po dętkę do mojego szoszona. Ze sklepu zgodnie z założeniami wyniosłem kiszkę i zupełnie wbrew wcześniejszym planom, samego Faścika, który akurat kończył pracę. Znaczy Faścik wyniósł się sam, ale razem ze mną. Pobujaliśmy zatem do Nowego Portu brzegiem morza. Potem powrót i rozeszliśmy się na Przymorzu. Zostałem sam, no prawie sam, bo towarzyszył mi jeszcze dylemat czy jechać przez miasto co chwilę hamując na światłach i innych przeszkodach, czy może na około, przez Osowę i Chwaszczyno równomiernie i sensownie cisnąc. Trochę wkurzało mię to, że mam rozregulowane hamulce i koła nie kręcą się bez oporu tylko oba lekko ocierają. No nic, skoro trening to nawet może i lepiej, że jest trochę więcej oporu. Wybrałem drogę przez Chwaszczyno dzięki czemu wypad nabrał charakter treningu.



TRIMP 188
Kategoria mieszany


Dane wyjazdu:
31.10 km 0.00 km teren
01:21 h 23.04 km/h:
Maks. pr.:40.00 km/h
Temperatura:2.0
HR max:180 ( 94%)
HR avg:147 ( 76%)
Podjazdy:288 m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon

Test Rebe

Poniedziałek, 7 marca 2011 · dodano: 07.03.2011 | Komentarze 1

Zaraz po pracy, uzupełniwszy jedynie kalorie marynowanymi i opieczonymi na wysokim oleju skrzydełkami oraz sałatą z różnymi dodatkami, zebrałem się na rower.
Pełen smacznych dżuli oraz dobrych fluidów podążyłem Wielkopolską na dół w stronę morza. Jadąc zacząłem zdawać sobie sprawę, że moje czakry zaczynają wraz z każdym pokonanym wybojem wibrować czystymi pięknymi kolorami, poczułem się ukorzeniony jak dziewiećdziesięciopięcioletni mistrz czikungu w pozycji żurawia, spokojny jak pałka tataraku w letni wczesny poranek rosnąca w leśnych moczarach, łagodny jak dojrzałe awokado obrane przez bezzębnego franciszkanina w otoczonym kwitnącymi sadami klasztorze, wolny jak rumak, który zerwał pęta i pogalopował na bezkresną prerię. Jednym słowem: dosiadłemrebę!




Moc 158/365
Kategoria mieszany


Dane wyjazdu:
18.50 km 0.00 km teren
00:40 h 27.75 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Niedziela, niedziela jak to tak?

Niedziela, 6 marca 2011 · dodano: 06.03.2011 | Komentarze 2

Umówiłem się dzisiaj z Fascikiem i innymi na trening szoszonowy. Rano odprawiłem rytuał związany z przygotowaniem roweru, zmieniłem pedały na mtb (bo tylko do nich mam ciepłe buty) i ciesząc się ze słońca wylazłem na dwór. Niestety, jak tylko wyszedłem zaczął padać śnieg przypominając o tym, że wiosna wciąż za progiem. Do tego przenikliwy zimny wiatr sprawiły, że zacząłem się zastanawiać, czy ten trening ma aby sens. Do Osowy dojechałem żwawym tempem. Na miejscu już byli Fascik i inni Panowie. Pozostało jeszcze poczekać na Marcina. Niestety nie dotarł więc już tylko we dwóch pojechaliśmy na Chwaszczyno. Niestety dość szybko wjechałem na wyrwę w asfalcie i złapałem kapcia. Oczywiście nie wziąłem ze sobą zapasowej dętki, bo przecież kto widział szoszona z zapasową kiszką?
Z mocnym postanowieniem poprawy (względem części zamiennych na trasie) oraz z zamiarem oddania stosownej ofiary manitou zostaliśmy zabrani przez moją squaw do domu. Po uzupełnieniu płynów i nastrojeniu skrzypiec udaliśmy się na dalszą część treningu do sklepu Fascika. Pokręciliśmy na trenahejros gdzie z racji braku wentylatora oddałem sporą ilość płynów oraz soli zupełnie gratis. A przepraszam, nie gratis. Michał był na tyle miły (zresztą ma to w swej naturze po prostu), że podregulował mi mojego Rebe. Jadąc godzinkę porozmawiali i poopowiadali sobie o tym, co ich do tej pory w życiu spotkało, co ich cieszy a co nie, oraz o planach na najbliższe miesiące względem rowerowych startów co przyczyniło się do dalszej integracji jak również uprzyjemniło zdecydowanie czas trenahejrowania.


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Narty biegowe - chyba po raz ostatni w tym sezonie.

Wtorek, 1 marca 2011 · dodano: 01.03.2011 | Komentarze 0

Zgodnie z planem wybrałem się na nartki. Śnieg jeszcze fajny, ale już dzisiaj czuć było wiosnę wyraźnie, więc pewnie to ostatnie podrygi zimy. Skoro zrezygnowałem z niziania się siodełkiem po nabiale to aby zrekompensować sobie brak pieszczot, postanowiłem pobudzić serducho w inny sposób. Inna sprawa, że nietrudno mi przychodzi na nartach wchodzenie w wysokie pulsy, bo jest to jedna z tych aktywności, która wymaga machania łapami, nogami i całą resztą na raz. Jeździło mi się całkiem fajnie chociaż zmęczyłem się konkretnie. Na rowerze to takie średnie pulsy miałbym na maratonie!



TRIMP 289
Kategoria narty


Dane wyjazdu:
20.90 km 18.00 km teren
01:06 h 19.00 km/h:
Maks. pr.:39.00 km/h
Temperatura:-2.0
HR max:182 (%)
HR avg:144 ( 75%)
Podjazdy:118 m
Kalorie: 574 kcal
Rower:Canyon

Trening - las i śnieg

Poniedziałek, 28 lutego 2011 · dodano: 28.02.2011 | Komentarze 5

Z pracy szybko banan, dwa jabłka i na rower aby zmierzch mnie w lesie nie zastał. Pobujałem po okolicy i zrobiłem dwa interwałowe podjazdy ze źródła Marii. Gdy się robi szaro to jazda na wąskich leśnych ścieżkach staje się jeszcze trudniejsza. Brak światłocienia powoduje, że nie widać trasy. W każdym razie udało się w ten sposób wyłgać od trenażejro! A jutro bez tego pośpiechu i na biegówki.

TRIMP 106

Kategoria teren


Dane wyjazdu:
37.30 km 32.00 km teren
02:26 h 15.33 km/h:
Maks. pr.:40.00 km/h
Temperatura:-4.0
HR max:183 ( 95%)
HR avg:134 ( 70%)
Podjazdy:342 m
Kalorie: 862 kcal
Rower:Canyon

W poszukiwaniu tlenu.

Niedziela, 27 lutego 2011 · dodano: 27.02.2011 | Komentarze 1

Umówiłem się dzisiaj z Fascikiem na trening w strefie tlenowej aby budować bazę jak Pan Bóg przykazał. Wpierw zjechałem do jego sklepu, spod którego po poprawieniu ocierających klocków hamulcowych w moim rowerku, pojechaliśmy w las. Wszędzie sporo śniegu więc było dosyć trudno utrzymać pion, szczególnie gdy przednie koło zjedzie z utwardzonej ale zwykle bardzo wąskiej ścieżki. No ale dawaliśmy radę. Pobujaliśmy się po okolicy i było bardzo sympatycznie. Później jednak mróz zaczął dawać o sobie znaki atakując mi palce u nóg na tyle mocno, że musiałem mocniej popedałować. I jak to zwykła mawiać najjaśniejsza gwiazda komentatorstwa sportowego Polski, Pan Szaranowicz, musiałem szukać tlenu niczym reprezentanci naszego dzielnego narodu, którzy są wiecznie 'w poszukiwaniu piłki'.
Bardzo udany wypad, dziękuję!



TRIMP 206
Kategoria teren


Dane wyjazdu:
32.70 km 25.00 km teren
01:47 h 18.34 km/h:
Maks. pr.:42.00 km/h
Temperatura:-6.0
HR max:186 ( 97%)
HR avg:139 ( 72%)
Podjazdy:404 m
Kalorie: 1069 kcal
Rower:Canyon

Rundka Orłowo, Sopot, Oliwa

Sobota, 26 lutego 2011 · dodano: 26.02.2011 | Komentarze 2

Korzystając z pięknej pogody wybrałem się w końcu na dwór. Po przeziębieniu zostały jedynie jakieś mizerne pozostałości kataru więc odpowiednio ubrany i właściwie nastrojony zebrałem się i pojechałem. Po drodze wstąpiłem do sklepu rowerowego, w którym o bardzo profesjonalną i miłą obsługę dba Fascik. Zważyliśmy tam mojego Caniona i wyszło, że to kloc straszny. 12,3 (z garminem). To "zasługa" przede wszystkim ciężkiego amora i klocowatych opon. Nie pomagają też dość ciężka sztyca i koła. Na ten sezon jednak zmienię tylko amortyzator i opony. No może jeszcze, jak się trafi jakaś okazja, sztycę. Reszta musi poczekać.
Pijąc herbatkę i rozmawiając spędziłem bardzo miło blisko godzinę. No ale trzeba było jechać realizować założenia. Pojechałem w stronę morza i klifami do Sopotu.
Zatoka cała zamarznięta więc były naprawdę piękne widoki:




Przetestowałem też mój nowy nabytek: Garmin Edge 705. Do tej pory używany tylko w domu na trenażejro w końcu miał okazję wykazać się w boju na wyboistych, zmrożonych i zaśnieżonych trasach. Trzyma się pewnie. Czekam jeszcze na czujnik kadencji, który lada dzień ma przyjść.


Garmin

TRIMP 194,7
AVG CAD 72
Kategoria teren


Dane wyjazdu:
29.60 km 29.60 km teren
01:28 h 20.18 km/h:
Maks. pr.:39.00 km/h
Temperatura:-2.0
HR max:171 ( 89%)
HR avg:145 ( 75%)
Podjazdy:206 m
Kalorie: 1045 kcal
Rower:Canyon

Rowerowanie po okolicy

Niedziela, 13 lutego 2011 · dodano: 13.02.2011 | Komentarze 0

A okolica to to las koło polifarbu i osowej oraz Reja dwa razy. Chciałem pojeździć sobie spokojnie ćwicząc technikę typu stójka czy podskoki ale oczywiście nie, trzeba było jechać. Inna sprawa, że chłodno i należało się ruszać aby nie zmarznąć. Na szczęście lekki przymrozek zmroził ziemię i śnieg więc jechało się może i wyboiście ale za to sucho. Po rundce w lesie bujnąłem się na Reja. Tam podjechałem raz pod ostrą i dwa razy pod lżejszą górkę. Trudno jest mi nie przekraczać na podjazdach pulsu FZ.

Kategoria teren


Dane wyjazdu:
74.06 km 0.00 km teren
02:33 h 29.04 km/h:
Maks. pr.:52.50 km/h
Temperatura:5.0
HR max:178 ( 93%)
HR avg:160 ( 83%)
Podjazdy:231 m
Kalorie: 2057 kcal

Szosą na Kaszuby

Niedziela, 6 lutego 2011 · dodano: 06.02.2011 | Komentarze 0

Pierwszy dzień naprawdę fajnej rowerowej pogody. 5 stopni ciepła i asfalty wypłukane z soli po ostatnich deszczach, wysuszone porywistym wiatrem. Właśnie wiatr był dzisiaj głównym urozmaiceniem jazdy. Dość ciepły ale bardzo mocny. No ale na szczęście nie kręcił więc powrót był bardzo przyjemny.
Dość konkretnie sobie pokręciłem co obrazuje puls i średnia moc jaką wyliczyła mi wtyczka sportstrakera 287. Pokazała też maxymalną 887 Watt ale jakoś nie wydaje mi się abym był w stanie taką wytworzyć.

Kategoria szosa


Dane wyjazdu:
60.50 km 0.00 km teren
02:13 h 27.29 km/h:
Maks. pr.:50.00 km/h
Temperatura:0.0
HR max:175 ( 91%)
HR avg:153 ( 80%)
Podjazdy:251 m
Kalorie: 1401 kcal

Szosą - Chwaszczyno, Kielno, Szemud, Sopieszyno, ND Wejherowski, Koleczkowo, WIczlino

Niedziela, 30 stycznia 2011 · dodano: 30.01.2011 | Komentarze 0

Dzisiaj moja Orbea przeszła swój chrzest bojowy. Do tej pory ujeżdżana na trenażerze w końcu wyszła na dwór. Pogoda piękna, około 0 stopni i słońce, wydawało mi się, że drogi będą suche. Niestety wyjechałem tylko z Gdyni i drogi okazały się płynąć. Szczególnie w okolicach Szemuda i później Koleczkowa. Za to w lasach bardzo ślisko. Przy gruncie pewnie troszkę poniżej zera więc na asfalcie miejscami był film lodowy. Z tego powodu zjazdy w lesie jechałem bardzo asekuracyjnie. Będę jednak czekał na lepsze warunki bo rower był cały w soli tak zresztą jak i moje spodnie.
Czas spędzony na ustawieniach na trenażerze zaoowcował tym, że udało mi się uzyskać w końcu wygodną pozycję. TO naprawdę super uczucie taka jazda na wygodnym lekkim rowerku. Każdy ruch pedałów, każde mocniejsze depnięcie sprawia, że czuje się jak przekłada się to na ruch do przodu.

Moc średnia 209, max 515